Reszel

Reszel - miasteczko na Warmii

Przysłowia ludowe: Lipcowe upały, wrzesień doskonały

Reszel - Informacje_i_wydarzenia

Czy modlitewnik to relikt? Ksiądz Boguś ma zdanie

Są przedmioty, które przetrwały nie dlatego, że ktoś o nie dbał, ale dlatego, że były naprawdę potrzebne. Stara książeczka do nabożeństwa z wyblakłą okładką i podniszczonymi rogami stron – taka, jaką można znaleźć w szufladzie u babci albo na dnie szafy po kimś bliskim – to jeden z takich przedmiotów. Nikt jej specjalnie nie chronił. Po prostu wracała do rąk, kiedy było trudno. I właśnie to pytanie – czy modlitewnik wciąż do czegoś służy, czy to już tylko sentymentalny rekwizyt – zadaje sobie dziś coraz więcej osób. Szczególnie tych, które wyrosły w epoce, w której wszystko jest w telefonie.

Skąd się wziął modlitewnik i dlaczego przetrwał

Historia modlitewnika jako formy jest starsza, niż można by przypuszczać. Najwcześniejsze zbiory modlitw w formie pisanej sięgają starożytności, ale modlitewnik w sensie, który dziś rozumiemy – zwarta książeczka przeznaczona do codziennego i liturgicznego użytku – zaczął się kształtować w średniowieczu. Popularność zawdzięcza wynalazkowi Gutenberga: kiedy druk stał się dostępny, modlitewniki znalazły się wśród pierwszych masowo powielanych ksiąg. Wchodziły do domów mieszczańskich, chłopskich, szlacheckich. Towarzyszyły chrztom, ślubom, pogrzebom.

W Polsce modlitewniki pełniły przez wieki rolę, którą trudno przecenić. Były nie tylko pomocą w modlitwie, ale też jednym z niewielu tekstów, które wiele osób w ogóle czytało. Zwłaszcza kobiety, którym dostęp do edukacji był przez długi czas ograniczony, uczyły się czytać właśnie z modlitewnika. Więź z tą formą była więc głębsza niż czysto religijna – była kulturowa, rodzinna, pokoleniowa. Przekazywało się je jak pamiątki. Czasem z dedykacją, czasem z wciśniętym między strony obrazkiem świętego.

Czy coś tak zakorzenionego może po prostu wypaść z użycia? Odpowiedź jest nieoczywista.

Ksiądz Boguś – kapłan, który nie ucieka od trudnych pytań

Zanim przejdziemy dalej, warto powiedzieć słowo o człowieku, który w tej debacie potrafi zabrać głos tak, że ludzie go słuchają. Ksiądz Bogusław Kowalski – znany niemal powszechnie jako ksiądz Boguś Kowalski – to proboszcz parafii św. Michała Archanioła i św. Floriana na warszawskiej Pradze, twórca internetowy, uczestnik programu SalveNET i autor książek wydanych przez Wydawnictwo Promic. Wychował się w tej samej dzielnicy, w której dziś pracuje. Ukończył technikum, służył w wojsku, zanim trafił do seminarium.

Dlaczego warto przywoływać jego głos akurat przy temacie modlitewników? Bo ksiądz Boguś to ktoś, kto konsekwentnie rozmawia o wierze bez sztafażu. Nie grając księdza z obrazka, nie sięgając po formułki. Rozmawia z ludźmi tak, jak się rozmawia z kimś, komu naprawdę zależy – wprost, z humorem, bez udawania, że wszystkie pytania mają proste odpowiedzi.

Jego książka Świątek, piątek i niedziela. Ks. Boguś wyjaśnia to zapis rozmów z redaktorem Michałem Łopacińskim, w których padają pytania, które wielu ludzi nosi w sobie od lat, ale nie bardzo wie, kogo spytać. Pytania o zasady, rytuały, codzienne dylematy. O to, czy forma ma znaczenie, czy liczy się tylko treść. To właśnie w tym miejscu modlitewnik – jako forma – staje się tematem wart osobnej rozmowy.

Forma czy treść? Stare pytanie, nowe konteksty

Jest takie powiedzenie, które trafiło do kultury masowej z dziedziny projektowania: forma podąża za funkcją. Brzmi pragmatycznie, ale w przypadku modlitwy to zdanie otwiera całą puszkę Pandory. Bo czym właściwie jest funkcja modlitwy? Skupieniem? Kontaktem? Rytuałem? Prośbą? Dziękczynieniem? Zależy, kogo spytasz.

Kiedy modlitwa jest wyłącznie improwizowanym, spontanicznym gestem – prywatnym, nieustrukturyzowanym – to modlitewnik rzeczywiście może wydawać się zbędny. Ale kiedy potrzebujesz słów, których samemu nie masz. Kiedy jesteś przy łóżku umierającego kogoś bliskiego i nie wiesz, co powiedzieć. Kiedy jesteś w kościele na pogrzebie, na ślubie, na mszy w obcym mieście i nie chcesz szeptać do sąsiada „co teraz?". Wtedy gotowe słowa – dobre, sprawdzone, niosące ciężar tradycji – stają się ratunkiem, a nie kulą u nogi.

To właśnie jest argument za modlitewnikiem, którego żaden aparat retoryczny nie obali: istnieją chwile, kiedy człowiek potrzebuje formy z zewnątrz, bo jego własna forma się posypała.

Co mówią liczby i co mówi rynek

Można by oczekiwać, że sprzedaż modlitewników spada – w końcu mamy internet, mamy aplikacje, mamy dostęp do każdej modlitwy w ciągu kilku sekund. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona. Wydawnictwa specjalizujące się w literaturze religijnej – w tym Wydawnictwo Promic – konsekwentnie poszerzają swoje kolekcje modlitewników, i to nie tylko przez wznowienia klasycznych tytułów, ale przez nowe opracowania odpowiadające na konkretne potrzeby czytelników.

Poniższe zestawienie pokazuje wybrane tytuły modlitewników dostępnych w ofercie Wydawnictwa Promic:

Tytuł Charakter Dla kogo
100 najpiękniejszych modlitw adoracyjnych Zbiór modlitw do adoracji Najświętszego Sakramentu Osoby szukające głębokiej modlitwy kontemplacyjnej
100 najpiękniejszych litanii Kompletny zbiór litanii tradycyjnych i nowszych Każdy, kto uczestniczy w nabożeństwach lub modli się w domu
100 najpiękniejszych modlitw w trudnych sprawach Modlitwy na czas kryzysu, choroby, żałoby i trudnych decyzji Osoby w trudnym momencie życia
150 najpiękniejszych modlitw do Matki Bożej Rozbudowany zbiór modlitw maryjnych Osoby o duchowości maryjnej
Litanie i modlitwy w najtrudniejszych sprawach Kompaktowe, praktyczne zestawienie Każdy, kto szuka konkretnej pomocy
Modlitewnik dla dorosłych Klasyczny modlitewnik do codziennej i liturgicznej modlitwy Szeroka grupa dorosłych wiernych

Zestawienie opracowane na podstawie ogólnodostępnych informacji na stronie wydawnictwa wg stanu na dzień czerwiec 2026 r. Parametry mogą ulec zmianie.

Różnorodność tematyczna jest tu wymowna. Modlitewnik do „trudnych spraw" to nie to samo, co modlitewnik liturgiczny – to zupełnie inny produkt odpowiadający na inną potrzebę. Wydawca, który rozumie tę różnicę, nie traktuje modlitewnika jak muzealnego eksponatu, ale jak żywe narzędzie.

Telefon kontra książka – fałszywa alternatywa?

Kiedy pojawił się e-book, wszyscy mówili, że papierowa książka umrze. Nie umarła. Kiedy pojawił się Netflix, mówiono, że kino umrze. Nie umarło. Nowe media rzadko zabijają stare – częściej zmuszają je do redefinicji własnej roli. Modlitewnik stoi dziś przed tym samym wyzwaniem.

I tu wracamy do księdza Bogusia, bo jego podejście do formy – zarówno w programach, jak i w książkach – jest w tym kontekście symptomatyczne. On sam korzysta z mediów cyfrowych intensywnie. Prowadzi program na YouTube, jest aktywny w sieci, dociera do ludzi, którzy nigdy nie pojawiają się w kościele. A jednocześnie pisze książki drukowane. Nie dlatego, że jest staromodny, ale dlatego, że rozumie, że różne formaty służą różnym potrzebom i różnym momentom.

Modlitewnik w telefonie jest wygodny. Modlitewnik w dłoni – ten fizyczny, z okładką, którą można dotknąć – niesie coś innego. Nie chodzi o sentyment. Chodzi o to, że fizyczny kontakt z przedmiotem może być częścią rytuału. Tak jak wiele osób nie czyta e-booków przed snem, choć mogłoby – bo sam gest wzięcia książki do ręki ma znaczenie.

Kiedy modlitewnik naprawdę jest potrzebny

Warto być konkretnym. Są sytuacje, w których modlitewnik spełnia rolę, której żaden smartfon nie zastąpi – przynajmniej nie bez pewnych kosztów. Pierwsza to żałoba. Człowiek przy trumnie kogoś bliskiego rzadko ma refleks, żeby wpisać w Google „co powiedzieć przed pogrzebem". Ale sięgnięcie po modlitewnik jest gestem naturalnym, niewymagającym decyzji.

Druga sytuacja to towarzyszenie chorym. Odwiedzając kogoś w szpitalu lub hospicjum, modlitewnik daje gotowy język na chwile, w których własnych słów brakuje. Trzecia – uczenie dzieci. Przekazanie dziecku fizycznej książeczki z modlitwami ma inny ciężar niż pokazanie strony w internecie. Jest w tym gest inicjacji, przekazania czegoś własnego.

Józef Tischner – nawiązując do prastarego, biblijnego obrazu – przypominał, że nadzieja jest jak kotwica rzucona w przyszłość, która trzyma nas w teraźniejszości. mówił, że nadzieja jest jak kotwica rzucona w przyszłość, która trzyma nas w teraźniejszości. Modlitewnik działa na podobnej zasadzie: jest czymś konkretnym, namacalnym, rzuconym poza chwilę.

Promic i modlitewnik jako projekt długofalowy

Wydawnictwo Promic od lat traktuje modlitewniki jako oddzielną, poważną kategorię – nie dodatek do katalogu, ale jego integralną część. Seria tytułów opartych na formule „100 najpiękniejszych..." to dowód, że redakcja rozumie, czego czytelnicy szukają: gotowych zbiorów o wyraźnie określonym temacie, z których można korzystać wybiórczo albo od deski do deski.

To podejście ma sens nie tylko komercyjny, ale i merytoryczny. Modlitewnik tematyczny – poświęcony konkretnej sytuacji życiowej lub konkretnej formie modlitwy – jest bardziej użyteczny niż ogólna antologia. Wiesz, gdzie szukać. Wiesz, co znajdziesz. To jak różnica między słownikiem ogólnym a słownikiem branżowym – obydwa mają sens, ale w innym miejscu.

Relikt czy narzędzie? Odpowiedź nie jest prosta

Wróćmy do pytania z tytułu. Czy modlitewnik to relikt? Zależy, czym jest relikt. Jeśli relikt to coś, co straciło swoją pierwotną funkcję i istnieje wyłącznie jako pamiątka – to modlitewnik reliktem nie jest. Wciąż spełnia konkretne zadanie: daje gotowe słowa ludziom, którzy ich potrzebują, w chwilach, kiedy własnych nie mają.

Jeśli zaś relikt to coś, co przetrwało, bo jest niezbędne mimo pozornej archaiczności – jak zegar mechaniczny, jak list pisany ręcznie, jak wspólny posiłek przy stole – to może warto przyjąć to określenie bez wstydu. Są rzeczy, które przetrwały nie dlatego, że nie było alternatywy, ale dlatego, że alternatywa czegoś nie daje.

Ksiądz Boguś nie boi się takich pytań. Wręcz przeciwnie – to właśnie pytania z gatunku „po co to właściwie jest?" są tymi, na które odpowiada z największą swobodą. Bo za każdym razem, kiedy ktoś pyta „po co?", zaczyna się prawdziwa rozmowa. A prawdziwa rozmowa – jak każdy dobry modlitewnik – nie kończy się tam, gdzie kończą się gotowe słowa.

opublikowano: 2026-07-24, © materiał zewnętrzny,

60

ksiądz Boguś Kowalski
 fot. materiał zewnętrzny
fot. materiał zewnętrzny
ksiądz Boguś Kowalski
modlitewniki
 fot. materiał zewnętrzny
fot. materiał zewnętrzny
modlitewniki
wydawnictwo.pl - modlitewniki fot. materiał zewnętrzny
fot. materiał zewnętrzny
wydawnictwo.pl - modlitewniki